Z siostrą Grażyną Wojnowską, pallotynką
rozmawia Alina Mrowińska
W Kamerunie jest strach przed Ebolą?
Ogromny, przecież Ebola jest w sąsiedniej Nigerii. Dyrektor szkoły, w której mam katechezę, powiedział mi, że najbardziej boi się samotnego umierania.
Dla Kameruńczyków to tragedia, że chorych trzeba izolować, a pogrzeb, który jest tutaj często ważniejszym wydarzeniem niż narodziny i ślub, nie może się odbyć edług tradycyjnych rytuałów. Ludziom ciężko jest przyjąć, że nie mogliby dotykać, myć ciała bliskiego zmarłego, bo mogą się zarazić śmiertelnym wirusem.
Każdego dnia słyszę, jak nauczyciele z mojej szkoły ostrzegają się nawzajem, że należy ciągle myć ręce i nie jeść mięsa dzikich zwierząt. Z tym drugim nie będzie tak łatwo, bo chociaż w telewizji, szkołach, ośrodkach zdrowia, bardzo dużo się o tym mówi, to jednak u mnie- na wschodzie Kamerunu, ludzie jedzą głównie dziczyznę z kłusownictwa. Jadąc do szkoły, często widzę zawieszone na kijach małpy, nietoperze, szczury i inne zwierzęta, których nazw nawet nie znam.
Od ilu lat jesteś w Afryce?
Już od dziewięciu. Przyjechałam do Rwandy i Kongo, teraz jestem w Kamerunie. W ośrodku misyjnym pracuję z dwiema siostrami Polkami.
Pamiętam, że przez pierwszy tydzień w Kongo, kiedy zobaczyłam życie uchodźców, zagłodzone dzieci w naszym ośrodku zdrowia, cały czas płakałam.
Dnia 15 września, w święto Matki Bożej Bolesnej, w Doumé miało miejsce przyjęcie do postulatu w Kamerunie Lindy i Marii. Jest to wielka radość dla naszej Delegatury, Prowincji i całego Zgromadzenia Sióstr Misjonarek Apostolstwa Katolickiego. Przez najbliższy rok postulantki będą pogłębiać swoją wiarę i relację z Jezusem przez modlitwę, wykłady, pracę oraz życie we wspólnocie. Duży nacisk będzie położony na naukę języka angielskiego, aby postulantki mogły się dobrze przygotować do międzynarodowego nowicjatu, który został otwarty w tym roku w Tanzanii. Wszystkich, którym droga jest sprawa misji, prosimy o modlitwę w intencji naszych postulantek, aby mogły dobrze przygotować się do życia zakonnego i w przyszłości wiernie głosić Ewangelię na ziemi kameruńskiej.
Miesiąc sierpień wielu ludziom kojarzy się z pielgrzymkami do sanktuariów Matki Bożej. Nie tylko Polska pielgrzymuje, Białoruś też ma piękne sanktuaria Matki Bożej, które przyciągają tłumy pielgrzymów. W naszej pińskiej diecezji mamy sanktuarium Matki Bożej Królowej Polesia, które znajduje się w Łagiszynie.
18 sierpnia br. wyruszyła z Berezy jubileuszowa XV piesza pielgrzymka do Łagiszyna. Przez 4 dni uczestnicy pielgrzymki z Berezy, Woronowa, Hermaniszek, Mińska, Żłobina, Tołoczyna, Soligorska, Brześcia, Szereszewa, Prużan, Iwacewicz, Pińska i wielu innych miejscowości Białorusi przeszli 120 km. W pielgrzymce uczestniczyło siedmiu Księży Pallotynów pracujący na Białorusi, trzech kleryków z Wyższego Seminarium Duchownego Księży Pallotynów z Ołtarzewa, czterech kapłanów diecezjalnych i dwóch kleryków z Między-diecezjalnego Seminarium Duchownego w Pińsku, a także siostry pallotynki - s. Olga Rynkiewicz SAC i s. Natallia Dremo SAC oraz siostry szarytki - s. Weronika Żmurko, s. Lena Gromik i s. Jadwiga Szok. W tym samym czasie szła jubileuszowa XX piesza pielgrzymka z Baranowicz do Łagiszyna i pierwsza pielgrzymka grekokatolików z Iwacewicz, również do Matki Bożej Królowej Polesia.
Z woli Bożej dane mi było uczestniczyć w otwarciu Międzynarodowego Nowicjatu, które miało miejsce w Święto Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Arusha w Tanzanii.

Dokładnie 8 września, lecz 40 lat temu pierwsze siostry Pallotynki z Polski: s. Irena Stachowiak, s. Victima Bischof i s. Rafała Raś, wyleciały z Paryża do Kigali, aby rozpocząć pracę misyjną w Rwandzie. Dla uczczenia 40. lecia obecności misjonarek w tym kraju, siostry z Centrum Misyjnego zaprosiły na 7 września do Ursusa wszystkie siostry, które kiedykolwiek tam pracowały. Zaprosiły także S. Prowincjalną wraz z Zarządem, siostry ze wspólnoty przy ul. Sosnkowskiego i członkinie wspólnoty domowej. Z grona 19 misjonarek na zaproszenie odpowiedziało 6 sióstr: s. Victima Bischof, s. Rafała Raś, s. Lucyna Dziedzic, s. Edyta Budynek, s. Marta Litawa, która jest członkinią Regii Rwandyjsko-Kongijskiej i s. Anna Sęk. Pozostałe siostry pracują obecnie w Kamerunie i innych krajach, a niektórym na przybycie nie pozwolił wiek czy różne życiowe sytuacje.





