Pozdrawiamy serdecznie z Nkol-Avolo.
U nas ogólnie jest całkiem dobrze. Mamy teraz pre-postulat, w którym uczestniczą trzy dziewczyny: Linda, Michaele i Marie. Wydaje się, że wszystkie będą dobrymi kandydatkami do postulatu, jeśli zdecydują się na wstąpienie.
Lipiec obfituje w różne akcje apostolskie. Jest ich tak dużo, że nawet nie mam kiedy napisać relacji z nich, bo gdy jedna się kończy, to druga zaczyna. A poza tym szwankują nam różne rzeczy, duże i małe. Zepsuł nam się generator prądu, potem bojler, potem wysiadło światło. A to kura choruje, a to pies zdechł. Na dodatek problemy z samochodem, poszło koło, tak jakby ktoś zaczarował, a wcale nie wymieniam mnóstwa innych drobnych rzeczy. Ale my w tym wszystkim się nie dajemy i nadal kochamy Nkol-Avolo. I czekamy cierpliwie na powrót naszych misjonarek z urlopu w Polsce.
s. Małgorzata Lech
Tegoroczne rekolekcje odbyły się w Hermaniszkach. Uczestnicy byli podzieleni na dwie grupy, z których każda miała oddzielne tematy. Grupa starsza poszukiwała przykładów mocnej i wiernej wiary w bohaterach Starego Testamentu – w tym roku była to Księga Tobiasza. Grupa młodsza zastanawiała się nad tym jakich wyborów dokonywać w codziennym życiu by być prawdziwym uczniem Jezusa. Pozostałe części programu (modlitwa, posiłki i zabawa) spędzaliśmy razem.
Pogoda nie pozwoliła nam spełnić marzenia o kąpieli w pobliskim jeziorze, więc zadowoliliśmy się oblewaniem wodą przy plebani. Był to czas pełen radości, przyjazni i oddzwyczajania się od telefonów komórkowych. Gdy ich nie mieliśmy przy sobie okazało się, że jest dużo czasu na rozmowę, zabawę, posłuchanie muzyki i oczywiście ciszę, która pozwala usłyszeć głos Pana Boga.
Bycie razem pomogło nam lepiej poznać jeden drugiego. Codziennie przygotowywaliśmy oprawę Mszy św., różańcem omadlaliśmy ważne dla świata intencje, a jak przystało na prawdziwych Chrześcijan wieczory (czasem przy ognisku) były wypełnione śpiewem, zabawą i tańcem.
Wakacje można spędzać nad jeziorami, rzekami, w lasach, zwiedzając zamki czy miasta. Wszystkim, kto odnalazł sposób na kontakt z naturą i świetny wypoczynek życzymy słonecznych dni i dobrego humoru oraz proponujemy posłuchać piosenkę "Jedziemy na wakacje" w wykonaniu scholi dziecięcej z parafii p.w. Krzyża św. w Gródku Jagiellońskim.

Dnia 16 lipca w Woronowie, na Białorusi, w Parafii św. Apostołów Szymona i Judy Tadeusza, o godzinie 1030, miały miejsce śluby wieczyste siostry Natallii Dremo. Siostra oddała na zawsze swoje życie Panu Bogu w swojej rodzinnej parafii. Dzięki temu świadkami naszej radości mogła być rodzina i przyjaciele Siostry. Taka uroczystość miała miejsce w naszym kościele już po raz trzeci, również w tym roku parafianie zgromadzili się bardzo licznie.
Uroczystej Eucharystii przewodniczył ks. Włodzimierz Buklarewicz SAC – proboszcz z Berezy, a Słowo Boże wygłosił proboszcz z Mińska i delegat księży pallotynów na Białorusi – ks. Stanisław Waszkiewicz. Śluby zostały złożone przez s. Natallię na ręce Przełożonej Prowincjalnej – s. Mirosławy Włodarczyk.
Nasze świętowanie było kontynuowane w restauracji „Nona”, gdzie po obiedzie gości poradował krótki program przygotowany przez młodzież dla s. Natallii. Były piosenki poważne i śmieszne oraz prezentacja komputerowa zdjęć.
Nasz woronowski domek był wypełniony modlitwą, rozmowami i wspólnym byciem powiększonej wspólnoty.
Naszymi gośćmi były siostry z Zarządu Prowincjalnego – s. Prowincjalna Mirosława Włodarczyk i s. Radna Magdalena Szymczak, jak również Referentka misyjna z naszego Centrum s. Ludwika Jastrzębska. Ponadto, nieco inną drogą (przez Mińsk) przybyły do nas siostry z Ołtarzewskiej wspólnoty: s. Lucyna Trzonkowska (przygotowująca s. Natalię przez ten rok do ślubów) i s. Monika Jagiełło (będąca wychowawczynią s. Natallii w postulacie) oraz s. Paulina Szałek z Domu Prowincjalnego w Warszawie (która była razem z s. Natallią w junioracie). Mamy nadzieję, że kiedyś nasz dom będzie mógł na stałe cieszyć się większą liczbą mieszkańców. Dzisiejsza uroczystośc jest okazją do wielkiego dziękczynienia i modlitwy o nowe powołania.
Siostry Pallotynki z Woronowa
Wspólnie z Siostrą prowincjalną s. Mirosławą Włodarczyk i s. Magdaleną Szymczak wczesnym rankiem 11 lipca, wyruszyłyśmy z Warszawy, za wschodnią granicę do Berezy na Białorusi. W godz. popołudniowych dotarłyśmy do naszego domu w Berezie, gdzie oczekiwała nas s. Elżbieta Tkacz. Na Białorusi pracujemy od 25 lat i mamy tam dwie placówki: w Berezie i w Woronowie. Siostry pracują w zakrystii, prowadzą katechezę dzieci, młodzieży, starszych, wspólnoty ZAK, pracują w Caritasie parafialnym, docierają do ludzi chorych i samotnych. Jesteśmy dla tych, którzy potrzebują naszej obecności i pomocy.
W Berezie zobaczyłyśmy ruiny klasztoru Kartuzów. Tu spotyka się historia dawnych czasów z naszym dziś. Rok 1648-początek budowy okazałego klasztoru Kartuzów, fundowanego przez Kazimierza Lwa Sapiehę - I DZIŚ RUINY OWEGO KLASZTORU. Spoglądając na ruiny coraz bardziej rozumiałam. CZAS, który dotyka serca każdego człowieka powstającego z ruin i jest przemijający.
W zadumie o dawnych i obecnych dniach przemierzyłyśmy miasto Berezę – czyste, piękne, zadbane, nowoczesne sklepy, wokoło mnóstwo kwiatów. Mijający nas ludzie – ich życie, problemy i przemijalność sięgającą do ruin klasztoru kartuzów.
Czytaj więcej: SPOTKANIA Z HISTORIĄ NA NASZYCH PLACÓWKACH W BIAŁORUSI



