Przygotowanie do Bożego Narodzenia to nie tylko katechezy i lekcje tradycji, ale także troska o starszych i chorych. Siostra Anna Karpińska z wielką radością odwiedza ludzi starszych, chorych i biednych. Dzielimy się z nimi tym, co mamy i co przekazują nam dobrodzieje z Polski. W zamian otrzymujemy modlitwę i uśmiech, który mówi o tym, co czują ich szczęśliwe serca.
W ostatnim czasie szczególne wsparcie okazali nam członkowie Szkolnego Koła Caritas z Mszany Dolnej, za co bardzo im dziękujemy.
Siostry pallotynki z Gródka
W połowie listopada powróciła do nas, do Kamerunu S. Hanna Teresa. Minęło półtora roku od jej wypadku samochodowego.
Wszystkie dzieci ze Szkoły Podstawowej z Nkoum wraz z nauczycielami, parafianami modlili się o jej zdrowie, także wiele kapłanów, sióstr z różnych wspólnot. Po kilku operacjach i długim czasie fizjoterapii, s. Hanna odzyskała siły i mobilność prawej stopy. Wszyscy witali ją z radością i zadziwieniem, a szczególnie Nkoumianie ( tak lubi nazywać mieszkańców Nkoum S. Hanna Teresa).
A więc jej pierwszy przyjazd do szkoły był wielkim wydarzeniem, wszyscy wyszli na drogę tworząc korowód, sypiąc kwiatami, śpiewając, tańcząc. Mała dziewczynka stanęła z bukietem kwiatów z bibuły, obok niej chłopiec wyrecytował gorące słowa powitania a potem przemówił przewodniczący Komitetu Rodzicielskiego, Pan Dyrektor Szkoły i Ksiądz Proboszcz.
Niczym refren, przeplatał się jeden wątek: ogromna wdzięczność Stwórcy Nieba i Ziemi za ocalenie i powrót na misje S. Hanny Teresy. Wkrótce potem zabrzmiały dzwony zapraszając wszystkich do Kościoła na Eucharystię odprawianą jako dziękczynienie za ocalone życie i powrót do zdrowia S. Hanny Teresy.
Ktoś wyjątkowy przybył na to świętowanie: Pan Marion – wojskowy, który przybył pierwszy na miejsce wypadku, wyłamał zablokowane drzwi samochodu i wydobył z niego półprzytomną Siostrę organizując błyskawicznie jej transport do szpitala. Czy możecie wyobrazić sobie wzruszenie Siostry Hanny i jej Ratownika.
Na różne sposoby przemawia do nas Bóg, także poprzez ludzi, którzy są posłańcami Bożymi niosącymi nam pokrzepienie oraz nadzieję.
s. Anna Kot
Tak jesteśmy zajęci zadaniami, które mamy do wykonania, problemami do rozwiązania i wyzwaniami wołającymi o działanie, że ryzykujemy utratę z pola widzenia lub pozostawienie gdzieś w tle tej jednej koniecznej rzeczy – prawdziwej osobistej relacji z Bogiem, która jest podstawą działania we wszystkich sytuacjach i problemach życia, tak byśmy nie stracili pokoju i cierpliwości.
„Dusza moja Boga pragnie, Boga żywego” – wołał psalmista w Ps 42,2. Dzisiejszy człowiek z pasją poszukuje znaków istnienia na naszej planecie inteligentnych istot. Jest to zrozumiałe i uzasadnione podejście. Ale niewielu jest takich, którzy szukają i badają znaki Żyjącego, tego, który stworzył wszechświat, wszedł w historię i nadal w niej żyje. Bowiem „w Nim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy” (Dz 17,28). Mamy pośród nas Jedynego naprawdę Żyjącego, a pozostawiamy Go szukając istnień hipotetycznych, które w najlepszym razie niewiele mogą dla nas zrobić, a już na pewno nie wybawić nas od śmierci.
Jak często zmuszeni jesteśmy mówić Bogu za św. Augustynem: „Ty byłeś ze mną, ale ja nie byłem z Tobą”. Żyjący Bóg, w przeciwieństwie do nas, wciąż nas szuka i nie robił niczego innego od stworzenia świata. Ciągle woła: „Adamie, gdzie jesteś?”
W czasie tego Adwentu bądźmy uważni na znaki żyjącego Boga, odpowiadajmy na Jego wezwania i wchodźmy w nowy, żywy kontakt z Nim. On sam nam obiecuje, że każdy kto Go szuka znajduje, a temu, kto puka, będzie otworzone. Obiecuje dać nam siebie przed i ponad tymi wszystkimi małymi rzeczami, o jakie Go prosimy. Gdyż wobec Niego wszystko inne staje się drugorzędne.
Dusza, która pragnie Boga żywego, może być pewna, że Go znajdzie, a w Nim odnajdzie wszystko inne zgodnie ze słowami św. Teresy:
Niech nic cię nie niepokoi, niech nic cię nie trwoży,
Wszystko przemija: Bóg się nie zmienia.
Cierpliwością zdobędziemy wszystko.
Ten, kto ma Boga widzi, że nic mu nie brakuje.
Bóg sam wystarczy.
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus! Dawno nie było żadnych wieści z Woronowa. Cóż, żyjemy w dziwnym świecie. Nawet kwiaty w naszym ogrodzie nie zamierzają przygotowywać się do zimy i wciąż kwitną. W naszej parafii, w tym jesiennym czasie miały miejsce wydarzenia, które mieliśmy przeżywać w maju. Dzieci z klas piątych doczekały się Pierwszej Komunii świętej. Już dawno ten dzień nie był tak wyczekiwany jak w tym roku. Zachowanie obowiązującego dystansu pomogło dzieciom w większym skupieniu i modlitwie. Było skromniej – mniej gości, bo niektórzy tatusiowie nie byli w stanie przyjechać z „zagranicznej pracy”. Jezus przyszedł i zamieszkał w sercach dzieci. Niestety trójka dzieci z Poleckiszek była akurat na kwarantannie i jeszcze czeka na to ważne spotkanie. Dzieci przygotowywała s.Magdalena Hermanowicz.
Rocznicę Pierwszej Komunii świętej przeżywała klasa szósta. Tu trochę trudniej było się zebrać po tak długiej przerwie w katechezie. Choć nie wszystkie dzieci uczestniczyły w rocznicy, było bardzo uroczyście. Dzieci uczyła s.Natallia Dremo i ona też przygotowała to święto.
I w końcu bierzmowanie. Nad nim zastanawiano się najdłużej, bo grupa miała być około siedemdziesięcioosobowa. Ostatecznie nie zostało ono przełożone po raz kolejny, choć kilka osób nie mogło przystąpić do tego sakramentu z powodu kwarantanny. Niektórzy z tego samego powodu mieli kłopot ze świadkiem. Sakramentu udzielił Ordynariusz Diecezji Grodzieńskiej J.E. ks. bp. Aleksander Kaszkiewicz.
Siostry Pallotynki z Woronowo







