Dnia 11 stycznia, po południu, przyjechały do nas w odwiedziny nasze siostry: s. Julia Wolska, s. Galina Szpilowa i s. Jadwiga Puchalska z Żytomierza oraz s. Galina Soroczyńska z Korostyszewa. Ucieszyłyśmy się, bo rzadko je gościmy. Wspólna Msza Święta, modlitwy, oczywiście służba przy żłóbku, obdarowanie prezentami „od naszego domu – waszemu” (tak się tutaj mawia)... W tym czasie odwiedziłyśmy również naszych braci pallotynów w Brzuchowicach, którzy przyjęli nas z radością, czyli: czym chata bogata. Takie spotkania bardzo jednoczą. Dobrze się spotkać, chociaż na krótko, na półtora dnia. Pobyć razem dla umocnienia, to szczególnie ważne teraz, w czasie pandemii.
Siostry Pallotynki z Gródka
Dla mnie św. Wincenty Pallotti jest przykładem do naśladowania. Myśląc o Jego życiu, odczuwam w sobie głęboką radość. Radość, ponieważ widzę, jak Siostry Pallotynki (duchowe córki św. Wincentego Pallottiego) z pomocą Dobrodziejów i całej ich wspólnoty, troszczą się całym sercem, by podtrzymywać duchowo, moralnie i finansowo dzieci, młodzież i wszystkich, którzy są w potrzebie. Dlatego chwalę Pana za wszystkie Jego dobrodziejstwa i staram się czynić tak samo jak Siostry.
Osobiście lubię świętych. Jeśli zdecydowałam się podążać za św. Wincentym Pallotim, to dlatego, że chcę go naśladować: pozbawił się wszystkiego co posiadał, aby ofiarować to potrzebującym. „Być wszystkim dla wszystkich” - to kocham w nim najbardziej i to ciągle rozpala wielki płomień w moim sercu. Nie miał nic, bo oddawał wszystko.
Danielle (Kamerun)
Jestem członkinią grupy powołaniowej. Co mnie poruszyło w życiu świętego Wincentego Pallottiego? Pallotti był świętym, pokornym i hojnym człowiekiem. Wszystko, co robił, było ukierunkowane na Boga: „Patrzę na was w Bogu, mówię z wami w Bogu, ogarniam i pozdrawiam was w Bogu, kocham was w Bogu i w Bogu zawsze jestem z wami zjednoczony”. Życie św. Wincentego Pallottiego mnie także zachęca do kochania Boga ponad wszystko.
Stella (Kamerun)
Kochani Przyjaciele Misji
Niech będzie Pochwalony Jezus Chrystus
Na terenach misyjnych niby szara codzienność podobna do naszej polskiej, a jednak inna: ciągle coś się dzieje. Dzieliłyśmy się już z wami wiele razy naszą radością i ogromną wdzięcznością jaką nosimy w naszych sercach, przed Bogiem i przed ludźmi.
Mieszkamy od kilku miesięcy w naszym domu na Nkolbisson w dzielnicy Mbogdoum. Nasi sąsiedzi są bardzo życzliwi i przyjaźni.
Często zadają nam pytanie, kiedy powstanie przedszkole katolickie, do którego już teraz są gotowi zapisać swoje dzieci.
A nasza odpowiedź, że plany są już w trakcie przygotowywania, napawa ich ogromną nadzieją.
To wielkie dzieło budowy przedszkola, polecamy waszym modlitwom, by wszystko odbywało się zgodnie z Wolą Bożą.
Czytaj więcej: S. Weronika Sakowska z Nkolbisson-Mbogdoum w Kamerunie









