W Berezie na Białorusi mieszkamy w domu formacyjnym, gdzie do życia zakonnego przygotowywały się siostry pochodzące z tego kraju. Dom był budowany w latach dziewięćdziesiątych, a to znaczy, że robiono to szybko i byle jak. Skutki tego widzimy wyraźnie po rozpoczęciu remontu: brakuje ocieplenia, są dziury w ścianaсh, krzywe podłogi i dużo różnych „niespodzianek”, które pojawiają się w trakcie prac.
Prace rozpoczęłyśmy w styczniu i w tej chwili remont jest prowadzony w piwnicy, dwóch pokojach na parterze i czterech na piętrze z jednej strony domu. Zdjęte zostały drewniane ściany działowe i podłogi, pod którymi była wylewka betonowa, ale bardzo nierówna i popękana. Ją też trzeba było rozbić i usunąć. Ocieplenie od strony dachu było niewystarczające i źle zrobione, więc trzeba było zrobić nowe. Dla zwiększenia liczby łazienek konieczne było wycięcie drzwi i postawienie nowych ścian. Doprowadzono kanalizację, wodę zimną i ciepłą. Zmieniono przewody elektryczne. Zalano nową podłogę, na którą planujemy położyć panele w pokojach mieszkalnych i kafelki w łazienkach i kuchni. Czeka nas wyrównywanie ścian, malowanie, wymiana drzwi i remont drugiej części domu. Pracy jest jeszcze dużo, ale efekt już po części jest widoczny.
Z całego serca dziękujemy wszystkim naszym dobrodziejom. Bez waszej pomocy nic by nam się nie udało zrobić. Pamiętamy o was w modlitwach i prosimy Boga, by wynagrodził stokrotnie każdą ofiarę materialną i duchową. Niech Matka Boża ma w swojej opiece Was i Wasze rodziny. Bóg zapłać!
s. Olga Rynkiewicz
Drodzy Przyjaciele! Bardzo dziękujemy za wsparcie finansowe i oczywiście za modlitwę w naszej intencji. Codziennie w „Litanii do św. Józefa” pamiętamy o naszych Dobroczyńcach. Nasz dom, który jest pierwszą placówką naszego Zgromadzenia na Białorusi, od dość dawna wymagał remontu. Dzięki Waszej pomocy kończymy już odnawianie jednej z łazienek. Cieszymy się bardzo ze sprzyjającej pogody, ponieważ kolejną pilną sprawą są prace remontowe związane z dachem. Sam dach jest zrobiony solidnie i nie wymaga wymiany, potrzebne jest jednak obicie blachą obudowy okien, izolacja komina wentylacyjnego i konserwacja bocznych ścian pod dachem. Po obiciu blachą i wymianie kilku desek nie będzie potrzebne częste malowanie. Dotychczas było to dla nas naprawdę trudne ze względu na konieczność stawiania skomplikowanych rusztowań przy każdorazowym malowaniu. Myślimy również w przyszłości o rozpoczęciu remontu drugiej łazienki. Okazało się bowiem, że remont całej łazienki opłaci się bardziej niż naprawa pojedynczych, psujących się urządzeń.
Wszystkie te prace nie byłyby możliwe bez Waszej pomocy, dlatego prosimy o dalsze wsparcie. Wasze intencje włączamy w naszą codzienną modlitwę i pracę. Serdeczne „Bóg zapłać!”.
Siostry pallotynki z Woronowa
Szczęść Boże! Wraz z całym Kościołem rozpoczęłyśmy Wielki Post. W Woronowie tego dnia zebrało się bardzo wiele osób. Znak posypania popiołem jest bardzo czytelny, nawet dla «praktykujących z przerwami». S. Magdalena pojechała również do kaplicy filialnej w Poleckiszkach. Święta kościelne i takie ważne dni jak dzisiejszy są okazją, by na Mszy świętej mogły pozostać dzieci z wiosek bardziej odległych od kaplicy, które często nie mają możliwości regularnie uczestniczyć w niedzielnej Eucharystii. Gdy zostają po lekcjach, odwozimy je potem do domów. Dziś zostali nawet pierwszoklasiści i to w stu procentach.
Przez cały Wielki Post, we środy, będziemy prowadzić w Woronowie nabożeństwo Drogi krzyżowej dla dzieci. W tym roku cieszymy się, że mamy folderki z naklejkami i piosenką w języku białoruskim, które pomogą dzieciom w modlitwie.
Mamy świadomość, że czas płynie bardzo szybko. Powoli myślimy więc i o katechezach wielkanocnych dla najmłodszych. Jedna z mam, będąca na urlopie macierzyńskim, trudni się przygotowaniem wycinanek. Już zabiera się do dzieła, bo przecież potrzebujemy ich w ogromnych ilościach.
Siostry pallotynki z Woronowa
Nasz dom w Jaunde został już w całości pokryty nowym dachem. Na jutro pozostały tylko drobne prace wykończeniowe. Z tej okazji zaprosiłyśmy do siebie księży i siostry z sąsiadujących z nami wspólnot zakonnych: karmelitów i karmelitanki oraz siostry franciszkanki. Obecny był również syn lokalnego szefa. Wszyscy zaproszeni przybyli i spędziliśmy czas w sympatycznej atmosferze. Czujemy się tu przyjęte i zaakceptowane. Na koniec spadł deszcz, co odczytaliśmy jako wyraźny znak Bożego błogosławieństwa.











