ban7.png


20290420.2To już po raz drugi w historii Pallotynek w Kamerunie przeżywałyśmy pierwsza profesje jednej z siostr Kamerunek. Nowicjuszka Léa-Nadège Biabi à Yombi złożyła pierwsze śluby w kaplicy Domu Delegatury w Doumé. Dla nas wszystkich był to dzień radości, dzień oczekiwany przez nią samą, przez jej rodzicow, najbliższych także nasze wspólnoty. Kaplica była wypełniona po brzegi. Cieszyło to szczególnie te, które ją budowały: s. Fabianę i s. Weronikę. Kiedy budowały ten dom, zaplanowały wielką kaplicę z myślą że tutaj w przyszłości nowicjuszki będą składać pierwsze śluby. Ich pragnienie znalazło swoje wypełnienie w Uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Panny Maryi w 2016. Liturgii przewodniczył Ks. Jules Nkodo, Regionał Ksieży Pallotynów. Nasza młodzież zakonna tzn. Kandydaci/kandydatki, nowicjusze/nowicjuszki tworzyli wspaniały chór wielojęzyczny wielbiąc Pana w ewondo, maka, foufoulde; wielbiac go na bębnach, tam-tam, kastanietach. Wiele momentów liturgii poruszało serca wszystkich, szczególnie rodziców i rodzeństwo; łzy radości i wzruszenia płynęły po ich twarzach. Na początku Eucharystii, rodzice udzielili błogosławieństwa swojej córce. Po homilli nadszedł moment pierwszej konsekracji wypowiadanej radośnie przez s. Lée-Nadège: « poświęcam sie całkowicie i dobrowolnie Bogu, mojemu Panu i postanawiam żyć w czystości, ubóstwie i posłuszeństwie… w tym Zgromadzeniu staje do dyspozycji Kościoła…» A potem poświęcenie habitu i welonu…. I po chwili s. Léa-Nadège weszła do kaplicy przyodziana w habit Sióstr Pallotynek. Ze wszech stron rozlegały sie okrzyki i oklaski radości, Siostra przełożona delegatury, pozostałe współsiostry, kapłani i rodzina skladali gratulacje i życzenia. Nadszedł moment procesji z darami ofiarnymi, w ktorej posuwali sie do oltarza członkowie rodziny niosąc ananasy, planteny, koguta; prowadząc środkiem kaplicy dorodną kozę. Na koniec Eucharystii, s. Grażyna Wojnowska wyraziła wdzięczność wszystkim gościom, a po niej s.Léa-Nadège podziękowala rodzicom za wychowanie i świadectwo chrzescijańskie oraz wychowawczyniom postulatu i nowicjatu za matczyną troskę w procesie formacji. Po błogosławieństwie końcowym wszyscy zebrali sie w jadalni i na werandzie, na stolach rożnorodność dań i potraw zachęcała do ucztowania. Radość wyrażała się w tańcach bafia, śpiewach, prezentach. Ojciec S. Léi-Nadège w swoim przemowieniu chwalił Boga za dzieło ewangelizacji Pallotynów i Pallotynek, pierwszych zwiastunów dobrej nowiny w Kamerunie; zaznaczył, że jest dumny, że jego córka stała sie Pallotynką. Odśpiewany wspólnie Magnificat uwieńczyl to wspaniałe i wielkie wydarzenie.
s. Anna Kot

20.0620.05

11.0811„Ludzie zawsze gdzieś na siebie czekają, czy to na środku pustyni, czy w wielkim mieście. Gdy ich drogi się przetną, a spojrzenia spotkają, przeszłość i przyszłość tracą znaczenie. Istnieje tylko ta jedna jedyna chwila i niesamowita pewność, że wszystko, co na niebie i na ziemi, zapisane zostało tą samą Ręką. To Ona powołuje do życia Miłość i dla każdego człowieka, który pracuje, odpoczywa i szuka szczęścia na tym świecie, stworzył bratnią duszę. Bez tego straciłyby sens ludzkie marzenia” /Paulo Coelho/

Dla tych ludzi bratnią duszą stały sie Siostry, które obdarowały ich albami.

Tak niewiele trzeba by inni byli bardziej szczęśliwi...

 

,,Idźcie jako misjonarze, by nieść przesłanie o czułości i miłosierdziu Ojca i naśladujcie przykład Jezusa, docierając do innych w duchu szacunku i otwartości, aby dzielić się z nimi darami, jakie sami otrzymaliśmy” (Przesłanie wideo papieża Franciszka na 51. Międzynarodowy Kongres Eucharystyczny w Cebu na Filipinach).

131 lipca 2016 roku - to ostatni dzień spotkania z Ojcem świętym Franciszkiem w Krakowie. Dla Sióstr z Centru Misyjnego jest to dzień spotkania z wiernymi w Kołobrzegu, gdzie siostry dzielą się doświadczeniem swojej pracy na rzecz misji.4
Ojciec św. Franciszek tego dnia dziękował zgromadzonym za "godziny modlitwy" i zapewnił, że młodzi są nadzieją przyszłości. Ale jak mówił papież - muszą spełnić dwa warunki.
Pierwszy warunek to pamięć. Zawsze zadawajmy sobie pytanie, skąd przychodzę, pamiętajmy o miejscu, z którego pochodzimy, o rodzinie, o całej historii - zwrócił się Franciszek do wolontariuszy. - Młody człowiek pozbawiony pamięci nie jest nadzieją na przyszłość - podkreślił.
Zaapelował, by młodzi, przygotowując się do następnych ŚDM w Panamie, rozmawiali z rodzicami, ze starszymi, a "przede wszystkim z dziadkami", a jeśli ci już nie żyją, to z innymi starszymi ludźmi. - Jeżeli chcesz być nadzieją przyszłości, to musisz dostać tę pochodnię, którą przekażą ci dziadek i babcia - powiedział Franciszek.
Drugim, obok pamięci, warunkiem, aby być nadzieją na przyszłość jest odwaga - mówił papież Franciszek na spotkaniu z wolontariuszami Światowych Dni Młodzieży. - Jeśli macie pamięć i do tego odwagę, staniecie się nadzieją na przyszłość - powiedział.
Papież mówił o odwadze, jako warunku bycia nadzieją na przyszłość. - Co jest potrzebne teraz? Odwaga. Miejcie odwagę, bądźcie dzielni, nie lękajcie się - zwrócił się do młodych ludzi.
My dziękowałyśmy za modlitwę dobrodziejom i za ich pamięć o misjonarzach.2

26.07Każdy z nas ma przyjaciela… mam taką nadzieję, że tak jest! Przyjaciel to skarb w dzisiejszym świecie, a do tego mieć mądrego przyjaciela, to szczęście całkowite... Więc pewien Afrykanin miał przyjaciela, który mieszkał w Rzymie. Poznali się w pewnym afrykańskim kraju, gdzie Włoch przebywał z rodziną na wakacjach. Afrykanin był przewodnikiem Włochów i pokazywał im najbardziej charakterystyczne zakątki swej ojczyzny. Wdzięczny Włoch, który był mediolańczykiem zaprosił Apoudou, tak miał na imię nasz pan z Afryki, do swego miasta i domu. Apoudou długo nie mógł zdecydować się na podróż, ale w końcu pod wpływem nalegań przyjaciela z dalekiej Europy, wylądował na mediolańskim lotnisku Malpensa. Następnego dnia mieszkaniec Mediolanu i Apoudu przechadzali się po centrum miasta. Apoudu swą twarzą koloru ciemnej czekolady, czarną brodą i jaskrawym strojem przyciągał spojrzenia przechodniów. Mediolańczyk szedł dumny obok swego egzotycznego przyjaciela. W pewnym momencie, na placu San Babila, Apoudu zatrzymał się i spytał: - Czy słyszysz to, co ja słyszę? Włoch trochę zdziwiony, wytężył słuch, ale przyznał, że słyszy jedynie wielki hałas spowodowany ruchem samochodów i gwarem ludzkich głosów. – Tu w pobliżu jest świerszcz polny, który śpiewa, stwierdził pewny siebie Apoudu. – Mylisz się – zaoponował Włoch. Słyszę jedynie hałas miejski. A poza tym, w tych stronach już dawno nie ma świerszczy polnych! – Nie mylę się. Słyszę wyraźnie śpiew świerszcza i Apoudu zaczął przeszukiwać liście małych, lichych drzewek .... Po chwili wskazał przyjacielowi, który patrzył na niego sceptycznie, małego świerszcza polnego, który ukrywał się przed zakłócającymi jego koncert. – Widzisz, że jest nasz utalentowany muzykant? – Miałeś rację – przyznał mediolańczyk. Wy Afrykańczycy macie słuch bardziej wyostrzony od nas białych... – Tym razem ty sie mylisz – uśmiechnął sie Apoudu. – Posłuchaj... Apoudu wyciągnął z kieszeni pieniążek i rzucił go od niechcenia na uliczny bruk. Natychmiast kilka osób odwróciło się i spojrzało w tę stronę. – Widzisz? Ten pieniążek upadając wydał dźwięk o wiele słabszy od muzyki świerszcza... a jednak widziałeś, ilu białych go posłyszało! Cóż... ludzie widzą, słyszą i czują przede wszystkim to, co ich naprawdę porusza, interesuje. W naszym aktualnym Świecie ludzie bardzo często wydają sie głusi na braterską pomoc, wezwanie do przyjaźni, na sprawiedliwość, prawdę, pokój, dobroć... A dzieje się tak, gdyż w rzeczywistości te sprawy ich wcale nie interesują... Ileż słów, głosów „ nie jest słyszanych”...?

Ze wspomnień s. Judyty

pentacote071mosque
Nie wiem dlaczego, ale miałam wyobrażenie, że Rwanda to kraj w zdecydowanej przewadze katolicki.

Ale już pierwszego ranka w Masace przekonałam się, że jest inaczej kiedy przed piątą rano obudziły mnie nawoływania do modlitwy z pobliskiego meczetu.
W rzeczywistości katolików w Rwandzie jest tylko ok 40 %, 25% to różnego rodzaju kościoły protestanckie, szczególnie Kościoły Zielonoświątkowe, silna wspólnota Adwentystów Dnia Siódmego, Muzułmanie, sporo Świadków Jehowy i bardzo wiele różnorodnych sekt. Szybko przekonałam się o tym w szkole, gdzie w każdej klasie jest mozaika religijna. Ale każde dziecko przychodzi na religię, wiec głoszę kerygmat, ale nie omijam też np. tematu Maryi - w końcu to szkoła katolicka.
Kiedyś na przerwie miałam z jedną z uczennic taką rozmowę:
- Nie lubię katolików – mówi
- A jakiego jesteś wyznania? – pytam
- Z Kościoła Zielonoświątkowego - odpowiada
- A ja jestem katoliczką, nie lubisz mnie?
- Nie , panią to ja lubię
Widać, że jej ta niechęć jest wpojona przez dorosłych …
Te wyznania i sekty są bardzo ofensywne, często też, finansowane z zagranicy np. przez Amerykanów zachęcają do wstąpienia przez rożnego rodzaju pomoc materialną – co w tym ubogim kraju nie jest bez znaczenia. Ich ewangelizacja prowadzona jest z rozmachem . Mają swoje przedszkola, szkoły, uniwersytety, szpitale . Nawet nasza siostra Angelique studiowała na uniwersytecie Adwentystów, bo nie było jej kierunku nigdzie indziej. To stwarzało problemy, gdyż np. studenci byli zobowiązani w weekendy wyjeżdżać na „rekolekcje” – i jak to pogodzić z niedzielną Mszą Św.?
I myślę sobie jak wygląda ewangelizacja przez nas katolików? Przecież nie może mi być obojętne, że zbawienie kogoś jest zagrożone, bo tkwi w fałszywych naukach lub żyje bez Boga. I to nie dotyczy tylko Rwandy, Polski również. Gdybym widziała, że ktoś chce skoczyć z wieżowca i zagrożone jest jego życie na pewno starałabym się cos zrobić, przekonać by zszedł, zadzwonić po odpowiednie służby etc.…Nie powiedziałabym, że to jego sprawa, niech robi co chce.
A kiedy zagrożone jest życie wieczne ludzi wokół mnie, co robię?
„ …głoszenie ewangelicznego orędzia nie jest czymś takim, co Kościół mógłby dowolnie albo wykonywać, albo nie wykonywać, ale jest zadaniem i obowiązkiem, nałożonym mu przez Pana Jezusa, ażeby ludzie mogli wierzyć i dostąpić zbawienia. Nie znosi ono niedbalstwa, ani mieszania zasad Ewangelii z zasadami innych religii, ani jakiegoś dostosowywania, ponieważ od niego zależy cała sprawa zbawienia ludzi...
( Adhortacja Evangelia Muntiandi )

Biada mi gdybym nie głosił Ewangelii ! (1 Kor 9, 16)
                                                                                                                                            Monika Sosnowska OV

Kontakt

Centrum Misyjne Sióstr Pallotynek

ul. Wojciechowskiego 12

02-495 Warszawa

tel.(22)-662-48-34 

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.

 

konto misyjne - Afryka

56 1240 6218 1111 0000 4618 4036

konto - Wschód

97 1240 6218 1111 0010 6973 6222

konto w walucie EURO

73 1240 6218 1978 0010 5383 6714

Dokonując wpłaty na konto Centrum Misyjnego Zgromadzenia Sióstr Misjonarek Apostolstwa Katolickiego (Siostry Pallotynki), zgadzasz się na przetwarzanie Twoich danych osobowych w celu obsługi darowizny oraz otrzymywania podziękowań i newslettera z informacjami o działalności Centrum Misyjnego.

Administratorem Twoich danych osobowych jest Centrum Misyjne Zgromadzenia Sióstr Misjonarek Apostolstwa Katolickiego z siedzibą w Warszawie. Podstawą prawną przetwarzania danych jest art. 6 ust. 1 lit. f RODO (prawnie uzasadniony interes administratora).

Masz prawo dostępu do swoich danych, ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania oraz wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania. W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania podziękowań czy newslettera, kontaktując się z nami pod adresem Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.. 

Szczegóły znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.

Zapraszamy na:

www.misjepallotynek.pl 

św. Wincetnty Pallotti

10.png

INTENCJA MISYJNA

Lipiec 2026

Módlmy się

o szacunek i ochronę ludzkiego życia

na wszystkich jego etapach,

a także by było ono uznawane za dar od Boga.

Siostry Pallotynki w Afryce

1 5 procent

dziękują za 1,5%

3.png

Centrum Misyjne Sióstr Pallotynek 2014. All rights reserved

Powerd by PUSHMEDIA - Kliknij dobre media 

Vinaora Visitors Counter