Dziś mijają dwa lata od odejścia do Pana s. Judyty Bilickiej SAC, która dwanaście lat swego życia spędziła w Doumé w Kamerunie. Wspominamy ją szczególnie w modlitwie, a jednocześnie chcemy przypomnieć jej Osobę i dlatego zamieszczamy jeden z jej tekstów noszący tytuł „O czasie”. Sami sprawdźcie, czy stracił coś ze swej aktualności, choć powstał cztery lata temu.
O czasie
Ostatnio brakuje mi czasu… jak może brakować komuś czasu? Czas jest, żyję przecież w czasie… Marzy mi się, aby doba miała 48 godzin, ale czy jej wydłużenie wniosłoby coś do mojego życia? Być może zrobiłabym więcej … hmm, czy to więcej jest tak konieczne, jak mi się wydaje? A może zapomniało mi się, że trzeba być panią swojego czasu?
Moje pierwsze afrykańskie Boże Narodzenie spędziłam w więzieniu, w dosłownym znaczeniu tego słowa. Na szczęście nie byłam osadzoną, tylko odwiedzającą. Moja współsiostra - s. Orencja - ma pieczę nad więźniami w Bafoussam (zachodni Kamerun), odwiedza ich od czasu do czasu i pomaga na różne sposoby. Z nią to właśnie, 24 grudnia pojechałam na jasełka ... do więzienia. Pierwszym zaskoczeniem było to, że nikt mnie nie sprawdzał, strażnikom wystarczył fakt, że jestem razem z Siostrą. Po przejściu pierwszych drzwi wchodzi się na teren dla odbywających karę. Tam czekał już na nas ochroniarz, którego zadaniem było bezpieczne przeprowadzenie nas do kaplicy, ponieważ osadzeni nie są zamknięci w celach, tylko swobodnie spacerują po terenie całego prawie więzienia. Ochroniarzem był oczywiście jeden z więźniów - katolik. Na początku przeszliśmy przez salę odwiedzin, a następnie szliśmy labiryntem korytarzy i dziedzińców, mijając po drodze więzienny sklepik, paleniska do przyrządzania sobie posiłków i tłumy osadzonych mężczyzn. Na końcu naszej trasy znajdował się dziedziniec, gdzie są trzy miejsca modlitwy: katolików, protestantów i muzułmanów. W kaplicy znajdował się już przygotowany żłóbek, udekorowany kolorowymi gwiazdami i ozdobami. Przy suficie zwisały łańcuchy z papieru toaletowego koloru białego i różowego, a z boku widniał napis: Wesołych Świąt. W sumie na warunki i możliwości, jakie mają więźniowie, wszystko całkiem ładnie się prezentowało. Przyniesiono nam krzesełka i zasiadłyśmy w pierwszych rzędach jako goście honorowi.
Każdy naród szczyci się swymi kolędami. Niemcy mają swoje Weihnachtslieder, Rosjanie swoje koliady, Francuzi śpiewają Noëls.
Niektóre z kolęd, jak niemiecka „Cicha Noc” śpiewana jest w różnych językach. Na przełomie XVII i XVIII wieku, powstała jedna z najważniejszych polskich kolęd „W żłobie leży” do melodii poloneza. Kolejną popularną kolędą w rytmie poloneza jest „Bóg się Rodzi „.
Dziękujemy Wam wszystkim, którzy odwiedzacie naszą stronę. To dla Was dedykujemy kilka kolęd w wykonaniu zespołu Jagiellonia z Gródka Jagiellońskiego k/ Lwowa.
Gloria - Zespół
Lulaj mój Syneczku - Mirosława Barabań
Dziś wybaczmy sobie winy - Ks. dr Michał Bajcar
Noc, ciemna noc - Ola Słowik-Mihułka
A Słowo Ciałem się stało - Zespół
Szukali miejsca - Marysia Kosmyna-Warzocha, Romek Sowa
Początek szopki bożonarodzeniowej sięga roku 330 n.e. W tym roku cesarzowa Helena, na pamiątkę narodzin Jezusa Chrystusa, poleciła w grocie w Betlejem umieścić marmurowy żłóbek. Około roku 397 grota została przebudowana na stajenkę, w której umieszczono rzeźby Świętej Rodziny i pastuszków. Zwyczaj szopek szybko dotarł do Rzymu, podobną szopkę ustawiono w Bazylice Matki Bożej Większej. Do Polski tradycja ta dotarła wraz z zakonem franciszkanów u schyłku XIII wieku.
Przeżywając radosny czas przyjścia na świat Małego Króla, dzielimy się projektami szopek z Białorusi -Woronowo i Ukrainy –Gródek Jagielloński.





