Na zaproszenie p. Ewy Szymańskiej, która uczy geografii w 11 Gimnazjum im. I.J. Paderewskiego w Warszawie na Służewie, s. Anita i s. Małgorzata spotkały się z uczniami pierwszych klas tej szkoły w poniedziałek 10 kwietnia. Spotkanie odbyło się w dwóch grupach, a dotyczyło pracy na misjach i sytuacji dzieci i młodzieży w krajach Afryki. Gimnazjaliści mają pod opieką, to znaczy w adopcji serca, Joseline – dziewczynkę z Burundi, dlatego bliskie są im sprawy ich afrykańskich rówieśników. Z ciekawością i dużym zaangażowaniem słuchali ilustrowanego przezroczami opowiadania s. Anity i nawet nauczyli się z s. Małgorzatą piosenki w kinyarwanda. Można sobie tylko życzyć, aby wszyscy nauczyciele byli takimi wspaniałymi animatorami misyjnymi jak p. Ewa Szymańska. A bardzo sympatyczną i wrażliwą młodzież z gimnazjum przy ul. Podbipięty zachowamy długo w pamięci.
W sobotni poranek, przed Niedzielą Palmową w domu sióstr Pallotynek w Gródku Jagiellońskim było gwarno i wesoło, gdyż odbywało się tam przedświąteczne spotkanie uczestników Szkółki sobotnio-niedzielnej: dzieci, nauczycieli, sióstr oraz rodziców. Siostra Danuta Jarosz rozpoczęła spotkanie czytaniem z Pisma świętego i modlitwą, po czym nastąpiło tradycyjnie dzielenie się jajkiem oraz serdecznymi życzeniami. Dzieci zaprezentowały wiadomości na temat zawartości koszyczka wielkanocnego. Dalej wszyscy w radosnym nastroju ruszyli do sali, w której stał świątecznie przystrojony stół z pokarmami. Na dzieci czekały czekoladowe zajączki i pisanki oraz inne smakołyki. Wszyscy częstowali się i śpiewali razem piosenki. Pod koniec spotkania dzieci ucieszyły się także przygotowaną dla nich niespodzianką: prezentami od zajączka wielkanocnego.
To spotkanie wprowadziło wszystkich w przedświąteczny nastrój i napełniło radością, dając także poczucie jedności i satysfakcji, że jesteśmy wierni tradycji naszych dziadków. Potwierdzeniem tego były słowa p. Ireny Kładowej, mamy wielodzietnej rodziny, która powiedziała na pożegnanie: „Przyszliśmy tutaj, aby otrzymać pozytywne emocje i tak się stało”.
Wszystkim uczestnikom spotkania serdecznie dziękujemy i życzymy WESOŁYCH I SPOKOJNYCH ŚWIĄT WIELKANOCNYCH!
Zespół nauczycieli
Kochani moi.
Siostry Pallotynki posługują w Nkol-Avolo już od 13 lat. Ja przyjechałam tutaj we wrześniu 2016 roku, więc stosunkowo niedawno. Od razu urzekła mnie ta misja, położona w buszu, daleko od głównej drogi. Jak to się u nas mówi, żyjemy w brusie, czyli w lesie, który - miejscami wykarczowany a następnie wypalony - zostaje przeznaczony pod budowę domu lub pod uprawę. I chociaż coraz więcej jest uprawnych pól, to nadal bardzo często jednym z pierwszych zdań, które można usłyszeć po pozdrowieniu znajomych ludzi a zwłaszcza dzieci są słowa: „Siostro, jestem głodny”.
Najbardziej z powodu głodu cierpią dzieci. Kiedy przychodzą, aby otrzymać cokolwiek do jedzenia, nieśmiało spoglądają na nas swymi smutnymi oczami, przez które przeziera promyk nadziei i wiary, że siostra na pewno coś dla nich znajdzie. Starsi także cierpią głód, ale szczególnie dokucza on dzieciom czy młodzieży, którzy rano muszą wyruszyć w długą, kilkukilometrową nieraz drogę do szkoły, spędzić wiele godzin w klasie a potem w upalne popołudnie wracać do domu w nadziei, że dostaną wieczorny posiłek, bo nie zawsze jest to regułą. Gdy spotykam ich powracających, to czasem któryś z uczniów zatrzyma się i powie: „Siostro, bardzo boli mnie głowa”. Przypuszczam, że to z głodu i najczęściej się nie mylę.
Wyszłam przed nasz dom w Nkol-Avolo (który niszczą termity i korniki) i spojrzałam w dal, gdzie rozciąga się widok na las, czy jak kto woli busz, który otacza nas ze wszystkich stron. I tak sobie pomyślałam: ,,No tak, mieszkam w tym buszu, w Afryce i pewnie nawet małpy nie zobaczę…” (bo one mieszkają w głębi lasu, gdzie taki zwykły biały człowieczek jak ja się nie zapuszcza).
Długo nie czekałam, bo następnego dnia przyszedł do naszego domu głodny chłopak, około 12-letni, i co miał na rękach...? Właśnie najprawdziwszą, małą, śliczną małpkę. Uśmiechnęłam się w duszy do siebie i do Pana Boga, bo wiedziałam, że to On maczał w tym palce. Dałam chłopcu coś do zjedzenia, a i małpce też się co nieco dostało.
,,Panie, przenikasz i znasz mnie. Ty wiesz, kiedy siadam i wstaję. Z daleka przenikasz moje zamysły, widzisz moje działanie i mój spoczynek i wszystkie moje drogi są ci znane. Choć jeszcze nie ma słowa na języku: Ty, Panie już znasz je w całości" (Ps 139).
To taki mały cud Pana Boga, przez który chce mnie zapewnić, że się o mnie troszczy, jest ze mną zawsze i nigdy o mnie nie zapomina.
s.Małgorzata Lech







